Upijam się Tobą,nie czerwonym winem, którego mi wciąż dolewasz
Odmawiasz mi, nawet tego,czego nie zdążę wypowiedzieć na głos
być może właśnie dlatego pragnę tego
tak mocno
Muszę Cię usłyszeć natychmiast, kiedy smutek zaczyna dławić mnie dotkliwiej
piszę,dzwonię, a kiedy Twój rozespany głos wwierca mi się w ucho, odczuwam błogość, musisz czuć mój uśmiech, nie tylko go słyszysz w tej chwili, to jest jak eksplozja dopaminy
drętwieję na samą myśl o najbliższym spotkaniu
Nie jestem pewna czy
to wspomnienie Twojego widoku wczoraj,kiedy czekałeś na mnie
a może eksploracja wrażenia, na jakie złożyły się
Twoje dłonie, nabrzmiałe żyły, umięśnione ramiona, Twój- mój ochrzczony moimi ustami obojczyk z małą , wzruszającą fioletową żyłką nad nim, tylko moja blizna na Twojej wardze, Twoja nonszalancko noszona elegancka koszula
Twój zapach
rozpuszczone włosy, to żywe złoto przelewające mi się przez palce,włosy które opadły na mnie może jeszcze nie tak , jakbym chciała
może to Twoja silna dłoń opleciona wokół mojego nadgarstka i galopująca wyobraźnia w której ten gest przeradza się w ...
a może to poczucie błogości, kiedy leżę wtulona w Ciebie i czuję się jak w
'to mi trzeba twoich dwóch ramion zamkniętych dwóch promieni wszechświata'